blog o Niemczech
Blog > Komentarze do wpisu

Przyszłość energii wiatrowej w Niemczech

W Niemczech trwa debata o szybszej rezygnacji w przyszłości z elektrowni atomowych. Skorzystać na tym może sektor energii odnawialnych, przede wszystkim elektrowni wiatrowych.

Do tej pory elektrownie atomowe były uważane za "energię pomostową", która jeszcze przez wiele lat będzie w użyciu zanim dostatecznie nie rozwiną się sposoby pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. Po problemach z japońską elektrownią atomową w Fukushimie niemiecki rząd rozpoczął debatę na temat wcześniejszego wyłączenia wszystkich elektrowni atomowych. Może się okazać, że ten pomost energetyczny wcale nie będzie taki długi. Jeśli rząd podejmie decyzję o skróceniu żywotności niemieckich elektrowni atomowych, to energie odnawialne dostaną zielone światło i ogromne wsparcie.

Spiegel.de dotarł do wewnętrznego dokumentu rządowego, który zaleca wsparcie farm wiatrowych na morzu. Według niego daleko od lądu mają powstać ogromne farmy elektrowni wiatrowych, gdzie nie będą przeszkadzały "wściekłym obywatelom".

W roku 2010 ok. 17 proc. wytwarzanej energii w Niemczech pochodziło z sektora OZE, w tym 6,2 proc. dostarczały elektrownie wiatrowe (w przyszłości OZE mają dostarczać ok. 40 proc. energii w Niemczech).

W niektórych niemieckich landach udział energii wiatrowej w produkcji prądu jest o wiele wyższy niż wynosi średnia krajowa: Saksonia-Anhalt ma ponad 52-procentowy udział elektrowni wiatrowych w produkcji prądu, Meklemburgia-Pomorze Przednie - 45 proc., Szlezwik-Holsztyn - 44 proc., a Brandenburgia - 42 proc. Władze kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn zapowiedziały, że od roku 2020 cała energia elektryczna w tym landzie będzie pochodziła z elektrowni wiatrowych.

Zdecydowana większość z takich elektrowni mieści się na lądzie, ale według dokumentu rządowego "największe polityczne poparcie" mają obecnie parki elektrowni wiatrowych na morzu (głównie Północnym, ale też na Bałtyku). Nie chodzi tylko o mniejszy sprzeciw obywateli, ale też fakt, że na morzu wiatr wieje o wiele częściej i mocniej.

Według Spiegla rząd do tej pory zaniedbywał ten sektor, a wiele projektów utknęło w fazie planowania.

Teraz rząd chce nadgonić straciony czas i przyspieszyć projekty związane z farmami wiatrowymi "offshore" (na pełnym morzu). Według dokumentu, na który powołuje się Spiegel pomoc ma polegać na:

- wdrożeniu pakietu finansowego z udziałem Kreditanstalt für Wiederaufbau (rodzaj państwowego banku rozwoju)
- optymalnym zaplanowaniu linii przesyłowych do farm wiatrowych na morzu
- trwającej krócej, ale wyższej dopłacie do prądu wytwarzanego w takich elektrowniach.

Według informacji, do których dotarł Spiegel firmy zarządzające elektrowniami wiatrowymi miałyby dostawać zamiast planowanych wcześniej 15 co najmniej 18 centów dopłaty za każdą kilowatogodzinę dostarczonego prądu, ale nie przez 14, lecz przez dziewięć lat.

Problemem są też linie przesyłowe i samo podłączenie do sieci. Niemieckie farmy wiatrowe na Morzu Północnym muszą być ustawowo oddalone od brzegu o co najmniej 30 km (zadziałało tu lobby ekologów chroniących unikalne Morze Wattowe i branży turystycznej) - to znacznie więcej niż w innych krajach. Pomimo ustawowego obowiązku przyłączenia elektrowni wiatrowej do sieci operatorzy często zwlekają z tym domagając się udokumentowania pełnego finansowania projektu. Natomiast banki przed przyznaniem kredytu żądają od elektrowni gwarancji przyłączenia do sieci. I tu się koło zamyka.

Dla przykładu pierwszy zespół elektrowni wiatrowych na Morzu Bałtyckim "Baltic 1" był gotowy jesienią 2010 roku, ale do sieci został przyłączony dopiero w tym roku. Jak informuje właściciel "Baltic 1" firma Energie Baden-Württemberg (EnBW) trwają właśnie testy elektrowni i na dniach ma popłynąć z niej prąd. Docelowo (od września 2011 roku) na farmie ma działać 21 wiatraków o łącznej mocy ok. 50 MW, które mają produkować rocznie 186 GW energii elektrycznej i dostarczać prąd do ok. 50 tys. gospodarstw domowych. Firma ogłosiła też, że w roku 2012 rozpocznie się budowa zespołu Baltic 2, który ma być sześć razy większy od pierwszej farmy. 80 wiatraków o łącznej mocy 288 MW ma dostarczać rocznie 1,2 mld kilowatogodzin prądu do 340 tysięcy gospodarstw domowych.

Na Morzu Północnym już działają pierwsze elektrownie wiatrowe: alpha ventus to na razie 12 wiatraków (docelowo ma być ich 208) o mocy 60 MW działających od kwietnia 2010 r., a BARD I to 80 urządzeń (z docelowych 320) o mocy 400 MW działających od grudnia 2010 r.

Kilkanaście innych projektów zarówno na Morzu Północnym, jak i Bałtyckim otrzymało już pozwolenie i ich realizacja trwa lub wkrótce się rozpocznie, a kilkadziesiąt innych inwestycji stara się o pozwolenie.

Największym projektem, który jest zatwierdzony to Sandbank 24 - w pierwszej fazie ma powstać 120 wiatraków, a docelowo aż 980 urządzeń stanie na Morzu Północnym, 90 km na zachód od wyspy Sylt.

środa, 23 marca 2011, miszaf2009

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: adrian, 192.196.142.*
2011/06/21 13:49:31
ciekawe spojrzenie!
polecam ciekawe wideo o zielonych energiach: bit.ly/sustainable_energy